Bacznie obserwujący polski blogograjdołek z pewnością zauważyli ostatnio wzmożoną aktywność w tym zakresie. Coraz więcej spotkań, konferencji i wykładów (Yulbiz, Barcamp) których tematyką są min. blogi. Także "duzi gracze" zauważyli, że blog niekoniecznie musi się kojarzyć z typowym, rózowym pamiętniczkiem na onecie - piszę oczywiście o Agorze, która wyróżniła się choćbt przez istniejący już wcześniej blox.pl, masowe badania blogosfery czy otwarcie kolejnych blogoserwisów, min. techNOblog.pl. Pozostaje się nam, bloggerom tylko cieszyć - w końcu nasze medium zostało docenione.
Oczywiście - ilu ludzi, tyle róznych blogów - jeśli przeglądaliście wyniki w/w badań, pewnie wiecie, że sama definicja bloga jest bardzo płynna i ciężko czasem ocenić np. czy serwis zatrudniający dziesiątki osób, z dochodami liczonymi w setkach tysięcy $ i tyloma też czytelnikami można jeszcze nazwać blogiem. Powyzej pewnej granicy popularności aż nazbyt oczywistym jest, że i w ten rejon wkroczy duży biznes. W końcu bloga piszemy hobbystycznie, jednak gdy w pewnym momencie zaczynamy poświęcać mu mnóstwo czasu i wysiłku, przychodzi myśl- a może jakoś na tym zarobić?
Dziś natknąłem się na świetny blog-komiks idealnie oddający ideę tagowania folksonomi zaokroglonych i pastelowych widetów sieci społecznych - Kartonki. W szczególności urzekł mnie wpis Uniwersalna ściąga do dowolnej prezentacji Web 2.0, którego część muszę odapić ;)
Kiedyś był bełkot polityków jedynej słusznej parti (takie coś a`la PiS), dziś mamy niemal to samo w wykonaniu speców od PR. Przyjrzyjcie się tym dwóm ściągawkom, połączcie odpowiednie kolumny i macie niezautomatyzowany generator pseudotreści. Złóż coś sam i przeczytaj na głos - nie brzmi to znajomo?
Mój prywatny internet staję się coraz bardzij scentralizowany. Gdyby tylko ktoś ubił Google, Yahoo! (naprawdę dziwię się, czemu nie ma go jeszcze u nas...) i na dodatek przestały mi serwery OpenID działać - zniknąłbym z sieci. Ale to chyba niezbyt możliwy scenariusz.
Widać ostatnio tenedncję duetu Y&G do podkupywania ciekawszych serwisów. O ile nie jesteśmy paranoikami wierzącymi we wszelkie teorie spiskowe oznacza to dla nas jedno hasło mniej, jeden wspólny profil dla różnych webaplikacji. I tak do delicji i flickra dziś dołączył MyBlogLog. Nic, tylko update`ować konta.
PS. Uzbroić się w chwilkę cierpliwośći, bo serwery troszkę widać przeciążone
Codzienny, poranny rytuał filtrowania ciekawych feedów od tych mniej ciekawych w Google Readerze dziś nie wyróżniałby się dziś niczym szczególym gdyby nie jeden malutki sczegół - gdzie jest znaczek BETA? Przeglądam więc dalej dzisiejsze nowinki i jest! Tomek Topa pisze, że GR wychodzi z laboratoriów i tym samym traci status bety. Papa ;)
Akurat gdy dziś pokusiłem się o więcej reklam na blogu, trafiłem na informacje o tym, że Google prowadzi betatesty dla reklam w kanałach RSS. Do niedawna jedyny kanał informacyjny czysty od komercji ;) I może dlatego tak lubiany...
Krok ten wydaje się zupełnie oczywisty- Google w chwili obecnej to bardziej dostawca reklam, niż wyszukiwarka. Mają świetnego Google Readera, niedawno kupili równie dobrego FeedBurnera - to wszystko ma sens, gdy połączymy to z AdSensem. Ja się zarejestrowałem, zatem spodziewajcie się już wkrótce reklam w moim RSS-ie. OK, szczerze w to wątpie - 70 subskrypujących (a tak twierdzi FeedBurner) to raczej za mało, aby zainteresowali się na serio wzs.jogger.pl
... bo do jakiejkolwiek większej nie mam ciągle ochoty. Jakiś czas temu niezbyt spodobał mi się redesign Last.fm. Zbyt podobny był do Facebooka, który z wyglądu po prostu niezbyt mi pasował. Dzisiaj widzę, że tymi samymi śladami idzie Grono.net. Zaczyna mnie to denerwować, jak kiedyś pisałem - korzystam, tam mam większość znajomych których nawet nie mam ochoty szukać np. na n-k. Ale czemu i Grono musi wyglądać jak pobrzydzony Facebook? To jakaś moda web 2.5, czy może raczej w tym wypadku 1.5 bo przez wykorzystanie AJAXa nie tam gdzie trzeba to raczej cofamy się...
Spokojnie, nie mam zamiaru zachwycać się nowym wydaniem GG. Chodzi mi tylko o sposób w jaki to wydanie promują. O ile pamiętam GG autoaktualizacji nie miało, a jakoś trzeba użytkowników przyciągnąć. Co najlepiej więc zrobić? Ustawić w opcjach tak, aby domyślny status po uruchomieniu był taki jak tytuł tego wpisu wraz z linkiem do downloadu.
Banalne prawda? A jakże skuteczne! Przynajmniej wśród przeciętnych użytkowników GG, którzy w ustawienia raczej boją się klikać... Tym sposobem z dnia na dzień widzę na liście swoich kontaktów coraz więcej takich opisów. I przyznam, że sam na początku myślałem że oni się sami chwalą nowym GG, bo nawet tam linka z refem nie było, także to też żaden konkurs... OK, zmanipulowali mną trochę, może i bym pobrał, ale... zaraz, nie działa pod linuksem?
Śmieszne to się zaczyna robić...
Szanowni Państwo, zwracamy się z prośbą o wyrażenie zgody na przesyłanie informacji handlowej (oferty).
Oferta będzie dotyczyła usług biura rachunkowego dla firm mających siedzibę w Warszawie.
Jeśli się Państwo zgadzacie to prosimy o wysłanie e-maila o treści: WYRAŻAM ZGODĘ NA PRZESŁANIE OFERTY na adres: [...]
U Lexy znalazłem informację o Google Day 2008, który to odbędzie się 29 września w Warszawie, w centrum Expo XXI. Prezentacje, warsztaty i okazja do pogadania z googlersami... Też chcesz tam być? Zarejestruj się, ilość miejsc ograniczona :)
Update: OK, troszkę się pospieszyłem z publikowaniem takich informacji - Reuptake zwrócił mi uwagę, że to impreza dla klientów Google, a rejestracja wcale nie taka otwarta.
Chyba pierwszy raz w życiu windowsowa pomoc okazała się dla mnie... pomocna :) Po spowodowanym moją winą crash`u Opery, pojawił mi się taki komunikat. Ok, może nie to spowodowało błąd, ale fajnie że MS przypomniał mi o aktualizacji, która jakoś mi umknęła.