Swego czasu mieliśmy dyskusję na temat nudy w polskiej blogosferze. I faktycznie, przeglądam wiele polskich blogów i czasem odnoszę wrażenie, iż wieje nudą. Celowo napisałem wrażenie - bo jeśli przyjrzymy się bliżej to znaleźć można prawdziwe perełki, o których istnieniu jednak niewiele osób wie.
Z tego też powodu blogi wyglądają na samotne, odludnione wysepki w sieciowym oceanie. Interesujące, dobrze napisane ale bez aktywnych czytelników - choć statystyki odnotują ileś odwiedzin, a brak komentarzy demotywuje. Warto więc czasem włożyć odrobinę trudu i dać autorowi znać, że interesuje nas to co on pisze - a nie tylko odznaczyć post w czytniku jako przeczytany. Wprawdzie dobrze byłoby, gdyby komentarz coś wnosił do tematu, ale z drugiej strony myślę, że czasem użycie tych niezbyt kreatywnych pokroju "dobry artykuł, czekam na dalszy ciąg", "Świetna sprawa, dzięki" jest uzasadnione". Oczywiście nie można przesadzać i komciów używać jako obiegowej waluty, jak na onecie ;)
Wspomniałęm o czytniku RSS - pewnie wielu z Was używa go do śledzenia ulubionych zakątków w sieci. Rozwiązanie niezwykle wygodne (choć łatwo też przesadzić), ale... Korzystając z nich komentowanie jest nieco utrudnione - skupiamy się bowiem na treści i przewaznie, o ile nie napotkamy czegoś szczególnie interesującego (albo czegoś, z czym zupełnie się nie zgadzamy) to lecimy szybko do następnej wiadomości. Pamiętajmy więc szczególnie w tym wypadku o aktywnym komentowaniu!
Korzystając z Google Reader`a do przeglądania RSSów nie bójmy się używać funkcji udostępniania (share). Zaznaczajmy wszystkie interesujące wpisy i udostępniajmy je zainteresowanym - zrobienie takiego mini-buzzzu napewno nie zaszkodzi i idealnie wpisuję się w ideę wszechobecnego ducha web 2.0. Pomagajmy zaistnieć innym i promujmy dobre wpisy choćby dodaniem do wszelkich serwisów pokroju del.icio.us, StumbledUpon czy Digg. No może troszkę przesadziłem z tymi anglojęzycznymi serwisami, wszak to polska blogosfera jest nudna i to na niej się skupiamy - ale znaleźć rodzime odpowiedniki wspomnianych serwisów chyba umiecie :)I jeszcze przeżywające ostatnio boom blogoagregatory - nowiutki blogbox blogfrog, odmłodzone 10przykazan, czy zagraniczne, niedoścignione Technorati. Buszując w webdwazerowym, kolorowym garnuszku w kontekście blogowania, czy raczej komentowania - istnieje świetne narzędzie, które pomaga śledzić nasze dyskusje - mowa oczywiście o co.mments.com Oczywiście wszystko z umiarem, spamowanie zostawmy spamerom :)
ps. żeby nie było, że tylko krytykuję: nie wiem, czy zauważyliście, ale na netto pojawia się ostatnio więcej linków w treści wpisów. to świadoma decyzja i was zachęcam do tego samego. linkujemy, ok? mam ochotę zrobić z promocji linkowania na blogach większą akcję.
http://netto.blox.pl/2008/03/pasozytory.html
Nie wiem co tam Marcin wymyślił, ale jestem ZA. Tak jak to było na początku sieci - po prostu linkujmy. Bo choć to może brzmieć więcej niż banalnie, to IMHO może też być lekarstwem na część ze wspomnianych na początku bolączek blogosfery. Linki we wpisach, linki w blogrollu, pingi i trackbacki. Pozycjonerzy (przynajmniej połowa :) od dawna mowią: link is a king ;)
Linki? Czemu nie!
Trochę dziś zaspałem z tym wpisem, ale to zupełnie nie szkodzi, bo temat poruszyłem już w zeszłym miesiącu. Marcin jak obiecał, tak zrobił i mamy prostą akcję, zachęcającą do linkowania. Szkoda tylko, że o niej samej więcej można z[...]
Wpis na 5+ ;-)
a tak nawiasem to dodam tylko, że StumbleUpon udostępniło jakiś czas temu opcję dodawania znalezisk po polsku, więc jeśli Digg to przesada, wszak mamy wykop, to już stumbleupon i del.icio.us są jak najbardziej wskazane.
Pozdrawiam
Antygon
Jeśli chodzi o dodawanie do digga itp. to jeszcze tego nie odkryłem (może dlatego, że nie korzystam). Komentować mi się zdarza. Szczyt mego uznania to dodanie bloga do czytnika rss, chwilę wcześniej jest zapamiętanie nazwy bloga. Zapamiętuję. ;)
Bo przecież właśnie od tego mamy WWW, prawda? Żeby każdy element, który do czegoś się odwołuje, faktycznie zlinkować.
Popieram w całej rozciągłości. Pozostaje wprowadzić w życie.
Sam dopiero zaczynam prowadzić bloga i muszę przyznać, że na początku każdy komentarz cieszy. Przynajmniej wiem, że ktoś poświęcił czas na przeczytanie tego, co napisałem. A może nawet na tym skorzystał. Taka świadomość naprawdę pomaga:)
I tak, linkujmy, jak najbardziej! Kiedy wiem, że ktoś wspominał już o tym, o czym akurat piszę, wydaje się wręcz naturalne o tym wspomnieć i podać linka.
co wymyśliłem? nic wielkiego. prosty manifest, wyjaśniający, dlaczego linkowanie is good for you + button z linkiem do strony z manifestem. na początku następnego tygodnia będzie to dostępne.
WEdług mnie brakuje też dyskusji pomiędzy blogerami. ,,Malutcy’‘ blogerzy boją się mieć inne zdanie niż ,,wielcy’‘, powszechnie czytani i najczęściej przyklepują swoim wpisem tezy i treści z ,,wielkich’‘ blogów.
@Seban: mnie też to dziwi -w końcu takich pieniaczy jak w Polsce to na świecie ze święcą szukać :)
www.blog.pl miał coś zmienić, wprowadzić właśnie dyskusję... i niby coś się tam dzieje, ale to wciąż nie to co obserwujemy na zachodzie.
Trafiłem do Ciebie po tym, jak zostawiłeś komentarz u mnie — można więc stwierdzić, że teoria o komentowaniu jest słuszna. Miałem zresztą kiedyś napisać podobną notkę — nie o blogosferze, a autorach programów.
Oni też lubią dostać e-maila z informacją, że podoba nam się coś, co zrobili.
OTOH nie przestanę blagować tylko dlatego, że nie mam komentarzy. Blaguje, bo lubię. To nie jest mój zawód, nie zdobędę sławy ani pieniędzy blagując.
Jeżeli ktoś zakłada bloga dla sławy i komciów, to się prawdopodobnie rozczaruje.