Wszyscy trąbią o premierze nowego dziecka M$- Microsoft Vista.
Dla tych, którzy jakimś cudem jeszcze nie wiedzą, a plotki być może słyszeli:
Z linuxem narazie się gniewamy, na prawdziwego Maca jeszcze nie zarobiłem, Vista jest fe... Pozostaje tylko ulepszanie windowsa XP. Od strony technicznej podrasowany już na starcie (optymalizacja się kłania), a od strony graficznej odpucowany przeze mnie:

Nie miałem ostatnio zbyt wiele czasu, zatem jogger został ocalony przed kilkoma moimi notkami, jednak dziś postanowiłem przełamać impas
Czym się ostatnio zajmowałem?
No i na końcu- ferie. Czas teoretycznie wolny od szkoły, jednak w praktyce niekoniecznie. Matura już wkrótce, czas zacząć się uczyć. Ale póki co to śmigam na 18stkę :)
Tyle się mówi, jaki to Linux dobry, a jednocześnie prosty w obsłudze i instalacji.
Tyle się mówi, że sam, wchodząc powoli na dobrą drogę, zdecydowałem się zainstalować Ubuntu na stałe na moim komputerze, zaraz obok Windowsa.
Wszak dzięki zacnej inicjatywie płytka (a nawet kilka płytek) ze świeżutkim Ubuntu przyleciała prosto na moje biurko aż z Holandii- zupełnie za darmo! Coś pięknego...
Pierwszy kontakt z wersją Live! jak najbardziej pozytywny.
Wszystkie instrukcje odnosnie instalacji Linuxa w zgodzie z WinXP przeczytane. Wydzielone wolne miejsce na partycje linuxowe, backupy z windy tak na wszelki wypadek zrobione...
Klikam zgodnie z instrukcją dwukrotnie ikonkę Install. Wykonuję wszystkie czynnosci o które prosi instalator (nie ma ich zbyt wiele), czekam cierpliwie.
Ooo już? Tak szybko?! Wyciągam grzecznie płytkę, reset... czekam....
Do ku**y nędzy GRUB error, ku**a, 25!!!
I to ma być ta wasza, ku**a bajecznie prosta instalacja? I to ma być, ku**a, linux for human beings? To już drugi raz z Ubuntu! A i Mandriva kiedyś podobnie mnie wku**iła- tylko że wtedy akurat LiLo odmówił współpracy...
I jak ja mam przejść zupełnie na OpenSource, skoro przez banalną instalację podobno najprzyjaźniejszej dla ZU dystrybucji Linuxa za każdym razem muszę konczyć reinstalką WinXP?
Na moje szczęście kilka dni wcześniej na wykopie znalazłem nLite i nim się trochę bawiełem, wszystkie zakładki, ustawienia, kontakty itp albo online, albo w backup`ach - gdyby nie to chyba bym zwariował...
Co ciekawsze za pierwszym razem gdy spotkałem się z tym problemem, najprzyjaźniejsza linxowa community na forach albo sama nie wiedziała ocb, albo się śmiali z nooba co nie umie zainstalować Ubuntu oczywiscie temat okrywając milczeniem...
Jak narazie chyba podziękuje za Linuxa. Jak mi przejdzie będę dalej próbował- nalepiłem na obudowie nalepkę Ubuntu i chciałbym go również mieć w srodku
Jak się nie uda za 3cim razem, nalepkę zerwę, spalę a na jej miejscu wygraweruj logo M$
Sfrustrowany po bojach z Linuxem oraz instalką i konfiguracją Windowsa widzę tylko jedną zaletę całej tej sytuacji - komputer odsyfiony na nowy rok...
Zanim zaczniesz trollować w komentarzach, wiedz że problem, jak się okazało ze sprzętem został rozwiązany, linuksa mam i używam. Ale jeśli umiesz zainstalować Ubuntu na lodówce, kosiarce etc. iprzy okazji wiesz jak rozwiązać wspominany problem z GRUBem - pisz śmiało.
Pożywne, zdrowe, obfite w mikroelementy... Wręcz idealne dla niedożywionych, wychudniętych i uzależnionych od komputera dzieciaczków
Do 1 kwietnia jeszcze sporo czasu, ale pomyślałem, że zbiorę kilka żartów firmowanych znaczkiem Google :)
Poza tym natknąć się można na niezliczone Google Bombs, jak i samo wesołe podejście do pracy pracowników G.
I jak tu nie chcieć u nich pracować?
... bo do jakiejkolwiek większej nie mam ciągle ochoty. Jakiś czas temu niezbyt spodobał mi się redesign Last.fm. Zbyt podobny był do Facebooka, który z wyglądu po prostu niezbyt mi pasował. Dzisiaj widzę, że tymi samymi śladami idzie Grono.net. Zaczyna mnie to denerwować, jak kiedyś pisałem - korzystam, tam mam większość znajomych których nawet nie mam ochoty szukać np. na n-k. Ale czemu i Grono musi wyglądać jak pobrzydzony Facebook? To jakaś moda web 2.5, czy może raczej w tym wypadku 1.5 bo przez wykorzystanie AJAXa nie tam gdzie trzeba to raczej cofamy się...
Spokojnie, nie mam zamiaru zachwycać się nowym wydaniem GG. Chodzi mi tylko o sposób w jaki to wydanie promują. O ile pamiętam GG autoaktualizacji nie miało, a jakoś trzeba użytkowników przyciągnąć. Co najlepiej więc zrobić? Ustawić w opcjach tak, aby domyślny status po uruchomieniu był taki jak tytuł tego wpisu wraz z linkiem do downloadu.
Banalne prawda? A jakże skuteczne! Przynajmniej wśród przeciętnych użytkowników GG, którzy w ustawienia raczej boją się klikać... Tym sposobem z dnia na dzień widzę na liście swoich kontaktów coraz więcej takich opisów. I przyznam, że sam na początku myślałem że oni się sami chwalą nowym GG, bo nawet tam linka z refem nie było, także to też żaden konkurs... OK, zmanipulowali mną trochę, może i bym pobrał, ale... zaraz, nie działa pod linuksem?
Śmieszne to się zaczyna robić...
Szanowni Państwo, zwracamy się z prośbą o wyrażenie zgody na przesyłanie informacji handlowej (oferty).
Oferta będzie dotyczyła usług biura rachunkowego dla firm mających siedzibę w Warszawie.
Jeśli się Państwo zgadzacie to prosimy o wysłanie e-maila o treści: WYRAŻAM ZGODĘ NA PRZESŁANIE OFERTY na adres: [...]
U Lexy znalazłem informację o Google Day 2008, który to odbędzie się 29 września w Warszawie, w centrum Expo XXI. Prezentacje, warsztaty i okazja do pogadania z googlersami... Też chcesz tam być? Zarejestruj się, ilość miejsc ograniczona :)
Update: OK, troszkę się pospieszyłem z publikowaniem takich informacji - Reuptake zwrócił mi uwagę, że to impreza dla klientów Google, a rejestracja wcale nie taka otwarta.
Chyba pierwszy raz w życiu windowsowa pomoc okazała się dla mnie... pomocna :) Po spowodowanym moją winą crash`u Opery, pojawił mi się taki komunikat. Ok, może nie to spowodowało błąd, ale fajnie że MS przypomniał mi o aktualizacji, która jakoś mi umknęła.